X
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Menu strony

Festiwal Jazz Bez w Lublinie

Festiwal Jazz Bez
Nie od dziś muzycy i muzykolodzy biedzą się nad określeniem pojęcia jazz. Mimo wielu prób, jednoznacznych i ogólnie zadowalających definicji brak, co zresztą wcale nie przeszkadza jazzowi trwać, zdobywać nowe przestrzenie oraz słuchaczy.Co prawda wielki amerykański pisarz, Francis Scott Fitzgerald określił WIEKIEM JAZZU minione stulecie, ale powinniśmy go usprawiedliwić. Nie mógł wszak wiedzieć, że ta muzyka, niepowtarzalne wibracje, a także styl bycia i życia, czyli CAŁY TEN JAZZ (to już z kolei tytuł filmu B.Fosse'a, u nas tłumaczony jako "Cały ten zgiełk"), przetrwają do XXI wieku i będą się charakteryzować ciągłą ekspansją.

Z kolei George Gershwin przed laty napisał, że "jazz jest wynikiem energii nagromadzonej w Ameryce", i pewnie miał rację. Miał (!), bo z biegiem lat, z biegiem dni ten rodzaj i sposób muzykowania ogarnęły kolejne miliony kilometrów kwadratowych, także na innych kontynentach oraz mieszkających na nich ludzi. Jazz pokonał Wielkie Wody na wschód i na zachód od Ameryki, przeniknął nawet przez żelazną kurtynę będącą przeszkodą bodaj jeszcze większą niż siedem lasów, gór i rzek.
Niebagatelną rolę w upowszechnianiu jazzu w najweselszym z krajów Obozu Wschodniego odegrało radio, na którego falach przez lata płynęła do nas  muzyka nadawana przez Willisa Conovera ze studia Voice of America, a była przeznaczona przede wszystkim dla tych, "dla których te audycje były jedynym kursem i Akademią Jazzu".

Po latach jazz i jego wyznawcy – muzycy pospołu ze słuchaczami – zwyciężyli nawet tam, gdzie autorzy i propagatorzy jedynie słusznych prawd twierdzili, że to wyłącznie dzikie brzmienia i wiążące się z nimi wyuzdane zachowania. Jazz podbił nie tylko piwnice artystyczne i na wpół oficjalne kluby studenckie, ale wdarł się również "na salony": do sal koncertowych, filharmonii, teatrów i oper, zyskał także miejsce nie tylko w elitarnych i "wojujących" programach radiowych oraz telewizyjnych.

Jazz pokonał nie tylko czas i odległość, bariery polityczne i światopoglądowe, stał się również środkiem integrującym. Niczym nadzwyczajnym są jazzujące grupy złożone z przedstawicieli różnych ras, wyznań, narodowości, a także pokoleń. Amerykanie koncertują w Europie i Japonii, Polacy na stałe zadomowili się na Manhattanie, lublinianie jazzują we Lwowie, a Ukraińcy coraz częściej proponują nam swoje widzenie (słyszenie) muzyki wywodzącej się przecież – genetycznie – z Afryki.

Taki scenariusz obowiązuje również podczas dziewiątej odsłony dorocznego maratonu jazzowego, który tym razem łączy Lwów, Lublin, Przemyśl, Tarnopol, Sanok, Łuck, Odessę, Kijów, Sewastopol i Symferopol, a gromadzi ponad dwadzieścia jazzowych projektów i około setki muzyków z ponad dziesięciu krajów m.in. USA, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Danii, Holandii, Francji, Japonii, Rosji, Białorusi, Ukrainy i Polski.

Jest JAZZ BEZ – bez granic, animozji, jakichkolwiek uprzedzeń -najlepszym i wcale nie teoretycznym potwierdzeniem przenikania muzyki i wszystkiego dobrego, co się z nią łączy. Życzmy sobie zatem wszyscy wspólnych przeżyć i najlepszych wrażeń!

Piotr Wróblewski