X
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Menu strony

Historia w sztućcach zaklęta

sztućce
Opracowanie: Bugatti
Źródło: http://www.smakprostoty.pl/index/2/50/252/sztucce_bugatti/id
Obiad bez sztućców? Nie da rady! Dziś nie można sobie wyobrazić zupy bez łyżki, a drugiego dania bez noża i widelca. Trudno wręcz przyjąć do wiadomości, że kiedyś, w wieku nie tak całkiem odległym, bo zaledwie XVII-tym, w Polsce nie kochano widelców, bo ich… nie znano. Widelcami o dwóch zębach posługiwała się kuchenna służba. Na pokojach – państwo jedli palcami. Na eleganckich stołach gościły łyżki i noże. Widelców – ni widu ni słychu.

Warto opowiedzieć kilka słów o barwnych zwyczajach naszych przodków, którzy sztućcami posługiwali się z wytworną niechęcią. Warto zwłaszcza w kontekście współczesnych sztućców – których do wyboru, do koloru i kształtu pełno. Ot, choćby włoska marka Bugatti rozmiłowała się w sztućcach. Wspominamy o Włochach nie bez przyczyny – bo właśnie stamtąd dotarły do XVII-wiecznej Polski widelce.

W ofercie Bugatti znaleźć można kształty i formy najbardziej eleganckie, niepospolite i dostosowane do każdego wręcz gustu. Arianna czy Rinascimento uwodzą uroczymi, stylizowanymi na starożytne i renesansowe wzory plecionkami i rączkami z mieniącego się w słońcu akrylu. Z kolei stylowe i proste, stworzone z wysokogatunkowej stali Venezia, czy Portofino przywodzą swoimi nazwami na myśl znane włoskie miasta. Sztućce z uchwytami zdobionymi barwionym tworzywem sztucznym, jak nowoczesna Stella, czy rustykalne Country, znajdują swoich wielbicieli wśród preferujących formy nowoczesne. Różnorodność ogromna, która goszcząc, za sprawą włoskiej marki Bugatti, na polskim stole, pobudza do historycznych wspominków. Pobudza tym bardziej, bo jak wspomniano – „polski” widelec jest z Włochami związany niemal organicznie.

Kiedyś nasi szlachetni przodkowie przynosili ze sobą na biesiady łyżki – często wyciągali je zza pasa, czy z cholewy. Łyżki były powodem dumy swoich właścicieli. Często zdumiewały ornamentami, czy grawerem. Zabawne, jakie napisy można było na nich znaleźć. Łyżka wielbiciela kuchni głosiła: „Miła wieść, gdy wołają jeść”, inna pouczała: „Nie kładź mnie w zanadrza, bym ci nie wypadła”, a jeszcze inna zawierała pożyteczną instrukcję: „Jeśliś chudzina, pij piwo, niechaj wina”. Co intrygujące, zdarzały się również łyżki z grawerowanymi biblijnymi frazami: „Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych” (trudno weryfikować – pomagały, czy przeszkadzały delektować się obiadem). Można powiedzieć, iż XVII-wieczne łyżki i bawiły i uczyły.

Na uczty przynoszono ze sobą również noże. Jeśli jednak komuś go zabrakło, bez skrupułów i obaw o złamanie zasad dobrego wychowania sięgał rękami po mięso i inne dobroci. Jeśli z kolei zapomniał łyżki – nabijał chlebową skórkę na ostrze noża i za sprawą takiej konstrukcji radził sobie z zupą.
Widelce stały się w Polsce popularne dopiero w XVII wieku, choć początkowo odnoszono się do nich z dużą rezerwą. Szlachta zakładała, iż ich używanie jest fanaberią. Widelce leżały z reguły przy talerzach osób najbardziej znamienitych, bo też one się nimi decydowały posługiwać.

I tak świat stołu – ewoluując, doprowadził do powstania całych kolekcji najróżnorodniejszych sztućców. Współczesność traktuje je najpoważniej w świecie, tworząc z nich dzieła sztuki użytkowej. Niemniej – niezależnie od tego, jak dostojne i eleganckie będą, łyżka, nóż i widelec obrosły w wielce zabawne historie. Anegdoty o nich można opowiadać, racząc się doskonałym obiadem uświetnionym sztućcami, na przykład, Bugatti.

Znajdujący przyjemność w odkrywaniu nieznanych historii znanych przedmiotów sklep z upodobaniem używa eleganckich sztućców Bugatti, w których zaklęto magię dziejów.
Opracowanie: J. Gawlikowska, K. Wawrzyczek
18-06-22 15:19:53